|
Nie czuję się pewniakiem Jak zmieniła się nasza kadra od zeszłego roku? Po nieudanych ME straciliśmy przede wszystkim wiarę. Wiarę może nie w siebie, ale wiarę, że jesteśmy naprawdę mocni. I później właśnie zaczęły się pojawiać te nieszczęsne porażki. Dlatego myślę, że ten zeszły rok był taki troszkę dla nas niezbyt dobry. Po naprawdę bardzo dobrym graniu w LŚ, wygraniu wszystkich spotkań w grupie, później przyszły te nieszczęsne ME, gdzie troszeczkę straciliśmy tej wiary. I teraz musimy to wszystko poodbudowywać, musimy od nowa budować tę reprezentację. Przede wszystkim trzon tej reprezentacji musi uwierzyć, że ponownie może być na topie. Mentalnie na pewno jest słabsza. Według mnie jest słabsza, bo mogę mówić za siebie. Nie jesteśmy aż tak pewni tego co robimy, tak jak to było na MŚ. I w tym roku staramy się przede wszystkim odbudować tę całą otoczkę i to wszystko, co powodowało, że byliśmy tacy dobrzy. A nowi zawodnicy co wnieśli do reprezentacji? Przede wszystkim powiew świeżości i przede wszystkim to, że nie ma pewniaków w tej reprezentacji, że każdy może grać. Udowodnili to grą czy w Lidze, czy w Europejskich Pucharach i zasłużyli sobie na tę grę w reprezentacji. A widać, że mają umiejętności. Brakuje troszeczkę doświadczenia, ale doświadczenie przychodzi z czasem, z każdym meczem międzynarodowym. Myślę, że za jakiś czas będzie z nich wielki pożytek. A my przynajmniej czujemy oddech na plecach, musimy dodatkowo się mobilizować, dodatkowo sprężać, aby w tej reprezentacji nadal być. Jesteś typowany jako pewniak na Olimpiadę. Czujesz się pewniakiem? Nie, po pierwsze nie czuję się. Mam niestety problemy zdrowotne, które się ciągną za mną od dłuższego czasu, które nie pozwalają przede wszystkim porządnie potrenować, przygotować się do spotkań. Zresztą było to widać chociażby po meczu, w drugim meczu w Japonii, gdzie praktycznie po pierwszym secie byłem do zmiany, gdzie, no, brzydko mówiąc, "pływałem". Bardzo opadłem z sił. Ale później się okazało, że nie tylko ja, ale jeszcze kilku innych zawodników także. W moim przypadku, jeżeli byłoby zdrowie, a na pewno przygotowanie, to gra zupełnie by inaczej wyglądała. Mamy jeszcze troszeczkę czasu, ale nie wiem czy tego czasu wystarczy, żeby się dobrze przygotować, żeby jak najlepiej wystąpić na tych igrzyskach. Przede wszystkim, żeby zakwalifikować się do drużyny. Nie, nie czuję się pewniakiem. Co najbardziej lubisz w tym co robisz, a co jest najbardziej uciążliwe? Najważniejsze jest to, że gdy jesteś osobą publiczną, to ma dwie twarze. To jest bardzo przyjemne, bardzo fajne jak świat cię poznaje, często można z tego wyciągać nawet profity, czy to gdzieś w sklepie czy na ulicy. Niedawno mieliśmy problem z nadbagażem w Japonii. Jedna pani powiedziała, że trzeba będzie dużo dopłacić za nadbagaż. Natomiast druga pani zaprosiła nas do drugiego checkingu i zostało to załatwione bez żadnego problemu. Więc swoje plusy to ma. Inaczej zupełnie patrzą na dana osobę. Natomiast często jest to dosyć męczące. A te minusy, wiadomo... Nie zawsze można odpocząć od tego wszystkiego. Dzisiaj jest pogoń za sensacją, pogoń za rzeczami, które nie miały nigdzie i nigdy wychodzić, nie powinny być pokazywane. Często jest tak, że ktoś komuś zrobi zdjęcie i później zrobi się jakiś podpis pod to zdjęcie... Potem wychodzi z tego wielka sensacja, a często ten podpis nie jest prawdziwy. W Twoim ostatnim blogu napisałeś: "Macerata będzie musiała się mocno napracować żeby mnie zatrzymać". Co to oznacza, możesz wyjaśnić? (śmiech) No i napracowała się! To nie ma nic w ogóle wspólnego z finansami, bo ja przedłużyłem kontrakt na tych samych warunkach. Nie, tu chodzi o coś innego. Ponieważ chcę wrócić do Polski i były konkretne propozycje, muszę się przyznać. Musiałem jednak podziękować, odmówić. Nie chciałbym wnikać, dlaczego tak się stało. Mam nadzieję, że wrócimy jeszcze do tego tematu w następnym roku i w następnym roku też będę mógł napisać o tym w blogu. rozmawiała Olga Zygarowska |