Świderski: Teraz jesteśmy bardziej zgrani
Augusto Serrani
il Resto del Carlino
Z turnieju kwalifikacji olimpijskich w Izmirze Sebastian Świderski wrócił z pewnymi problemami z barkiem, co nie przeszkodziło mu jednak zostać jednym z bohaterów trzech kolejnych zwycięskich meczów Lube, wliczając w to ostatnie, jakże ważne, spotkanie z Cuneo.
"Jeśli miałbym być szczery, przeciwko Cuneo nie zagraliśmy wielkiego meczu - mówi "młot" polski - ale jeśli się wygrywa, nie jest tak ważne czy grałeś dobrze czy nie. To co się liczy w tym momencie to punkty, które zdobyliśmy, a my przywieźliśmy do domu wszystkie 3 punkty."
Wracając do twoich problemów zdrowotnych, jak wygląda sytuacja?
"Z moim barkiem? Jestem przyzwyczajony do bólu, a także do występowania małych dolegliwości. Przede wszystkim myślę, że nauczyłem się dosyć dobrze dawać sobie z tym radę i kontrolować sytuację. Za zgodą sztabu medycznego i technicznego w ciągu tygodnia pracuję inaczej niż reszta grupy - dzięki temu powoli odzyskuję optymalną kondycję fizyczną, co pozwoli mi być zawsze gotowym do dawania swojego wkładu w grę zespołu"
Pierwsi [pierwsze zespoły tabeli - przyp.red] w klasyfikacji maszerują do przodu, ale Lube nie żartuje sobie z tego i ciągle ich śledzi. Czy tak jest?
"Na początku sezonu - to wiemy wszyscy - nie było najlepiej. Ale jednocześnie byliśmy świadomi, że nasz zespół potrzebował trochę więcej czasu, by znaleźć właściwą równowagę. Wydaje mi się, że po różnych doświadczeniach - dobrych i mniej dobrych - teraz w końcu obraliśmy właściwą drogę"
Co zmieniło się w zespole?
"Z naprawdę ważnych i decydujących rzeczy w zasadzie nic, ponieważ w tych miesiącach uczyliśmy się jak motywować się do walki w czasie meczu, jak dobrze wychodzić z trudnych sytuacji i przede wszystkim jak wyrażać w sposób pozytywny radość z punktów, które zdobywamy. Nasza gra nie jest na pewno perfekcyjna, ale koncentrujemy się uporczywie na szukaniu zwycięstw"
Rok 2008 zaczął się bardzo dobrze, dokąd chcielibyście dojść?
"Dlaczego zamknąć dostęp do roku 2007? Nie można zapominać, że z ostatnich ośmiu meczów - sześciu w 2007 roku i dwóch w obecnym - wygraliśmy siedem, i przegraliśmy - minimalnie - dopiero z Romą. Te wygrane mówią, że nasz rozwój postępuje od kilku miesięcy. Teraz naszym obowiązkiem jest kontynuować tą drogę."
Aktualnie Lube zajmuje czwartą pozycję w tabeli, czy istnieje możliwość by przesunąć się jeszcze wyżej?
"Nigdy nie patrzymy w klasyfikację, ale odkładamy do archiwum rozegrany mecz i zaczynamy natychmiast myśleć o następnym. Wielkie cele, jak Puchar Włoch w Bassano Dell Grappa i oczywiście faza play-off, są jeszcze dosyć daleko, dlatego obecnie myślimy o teraźniejszości. Jeśli będzie możliwość zyskania wyższej pozycji, nie zamierzamy jej oczywiście nie wykorzystać."
/31.01.2008/