Świderski: Nie stawiamy sobie granic
Polski przyjmujący, najlepszy w meczu z Piacenzą, patrzy naprzód.

Augusto Serrani
il Resto del Carlino

Także Sebastian Świderski wrócił z turnieju kwalifikacyjnego w Izmirze z kilkoma problemami zdrowotnymi, które ekipa medyczna Lube zdołała rozwiązać z wielkim profesjonalizmem, a rezultaty są ewidentnie widoczne - "młot" polski jest zawsze wśród najlepszych. "Nie szukajmy tutaj żadnych cudów - mówi Świderski - ta metamorfoza nie jest niczym innym, jak rezultatem pracy wykonanej razem ze sztabem medycznym oraz innego typu treningu, jaki wykonywałem w ostatnim czasie. Teraz czuję się dobrze i jestem w stanie robić to, co powinienem, bez jakichkolwiek problemów."

Ósme zwycięstwo z rzędu - dokąd zmierza Lube?
"Jak najdalej się da. Osobiście nie patrzę na kalendarz meczów, które nam jeszcze pozostały poza tabelą Pucharu Włoch. W zespole jest filozofia myślenia zawsze o następnym spotkaniu, aczkolwiek wygrane mówią oczywiście same za siebie, jak również o wartości tej drużyny."

Fabbio, spiker z Fontescondella nazywa cię "profesorem". Twoim zdaniem dlaczego?
"Nie dogadaliśmy się dokładnie na ten temat. Myślę, że może wynika to z faktu, iż zazwyczaj noszę okulary, natomiast podczas gry szkła kontaktowe. Nie wiem od kogo wziął się ten pomysł przezwiska, ale muszę się przyznać, że mi się podoba."

Co podoba ci się najbardziej w waszej drużynie?
"Przede wszystkim, jesteśmy silną grupą, zawsze zgraną i współgrającą. W drużynie nie ma dowodzącego, a także takiego, który sam wygrywa mecze. Weźmy Cuneo za przykład: jeśli Wijsmans zagra dobrze - drużyna wygrywa, jeśli nie - cierpi. U nas tak nie ma, każdy zawsze stara się robić to, co należy, jak najlepiej, stara się być przydatnym dla drużyny."

Teraz rozgrywki się zatrzymują, by ustąpić miejsca Pucharowi Włoch. Jak na to ważne spotkanie stawi się Lube?
"To jest pierwsze duże założenie tego sezonu i logicznym jest, że wszyscy jesteśmy skoncentrowani na osiągnięciu maksymalnego wyniku. Naszym przeciwnikiem jest Modena - drużyna poukładana, ale chcemy zrobić wszystko, by przedłużyć nasze pasmo zwycięstw."

Jakie są oczekiwania wobec drużyny Andrei Giani'ego?
"To prawda, że w Modenie przeżywają upokorzenie, po meczu wygranym przez Maceratę, ale w Bassano wszystko zaczyna się od zera, dlatego wcześniejsze mecze nie maja żadnego znaczenia. Modena jest wybitnym zespołem, ale my dobrze się czujemy, przyjeżdżamy po serii sukcesów i nie mamy najmniejszej chęci tego burzyć. Myślę jednak, że będzie to długi i bardzo zacięty mecz."

Jeśli Lube wejdzie do finału, z kim chciałbyś się zmierzyć?
"Chciałbym zagrać z Piacenzą. W Maceracie mówią, że wygraliśmy z nimi, ponieważ brakowało ich czołowych graczy. W tym przypadku bylibyśmy równi [składem _ przyp. red.] i chciałbym zobaczyć, kto w efekcie jest mocniejszy."


/26.02.2008/