Świderski: Kalendarz nam sprzyja
Augusto Serrani
il Resto del Carlino
Powiedział to wcześniej jasno: "Przyjeżdżam do Maceraty, żeby wygrywać." Sebastian Świderski, Polak, w swoim piątym sezonie we Włoszech dotrzymał słowa i zaledwie po siedmiu miesiącach uniósł w górę Puchar Włoch, jego pierwsze trofeum zdobyte z biało-czerwonymi z Maceraty.
"Oczywiście dla nas wszystkich był to niezapomniany dzień - mówi - ale nasz kalendarz przewiduje jeszcze wiele ważnych spotkań, a my chcemy być gotowi. Jesteśmy głodni wygranych, dlatego - jako zawodnik - wierzę, że moja drużyna zrobi wszystko, żeby wygrywać."
W niedzielę przyjeżdża Perugia. Dla ciebie nie będzie to takie samo spotkanie, jak dla innych. Jak będziesz to przeżywał?
"Trzeba oddzielić sport od innych uczuć. Jeśli rozmawiam z zawodnikiem Lube, mówię jasno, że nie możemy sobie pozwolić na podarowanie absolutnie niczego innym zespołom, więc wierzę, że przeciwko Perugii zespół - wraz ze mną - zrobi wszystko co możliwe aby wygrać. Byłym graczom: zarówno mnie jak i Lebl'owi i Saraceni'emu, będzie ciężko grać przeciwko RPA Perugia. Ten zespół mnie osobiście dał bardzo wiele, i zawsze będę się z nim utożsamiał. W Perugii przeżyłem fantastyczne doznania, które sprawiły, że dorosłem: jako człowiek i jako gracz."
Czy spodziewałeś się, że Perugia może mieć w tym roku takie trudności?
"Szczerze mówiąc nie, ponieważ Perugia ma jeszcze w zespole wielkich graczy, z dużym doświadczeniem. Byłem przekonany, że mogą spokojnie bić się o mistrzostwo. Niestety natomiast jest wiele powodów, których nie znam - i to nie pozwala mi na ocenę, dlaczego Perugia znajduje się w dosyć skomplikowanej sytuacji."
Kogo z przybywających w niedzielę powitasz najserdeczniej?
"Wszyscy są moimi wielkimi przyjaciółmi, z którymi przeżyłem bardzo piękne chwile. Ale w sposób szczególnie serdeczny powitam Jacka Sintini, który niedługo zostanie tatą i rozpocznie kolejny bardzo ważny etap w swoim życiu."
Wracamy do Lube: w Trento mogliście zrobić więcej, czy wiedzieliście, że możecie zapłacić za trudy Pucharu?
"Oczywiście mogliśmy wygrać pierwszy set, i wtedy mecz mógł się potoczyć nieco inną drogą, ale myślę, że nie rozegraliśmy złego spotkania. Nie zapominajmy że Trento jest wielkim zespołem, który ma na swej drodze długą serię zwycięstw, i który nigdy nie przegrał u siebie. Tylko czwarty set był w naszym wykonaniu gorszy. W pozostałych trzech staraliśmy się walczyć do końca i, mimo ich przewagi, zminimalizować straty."
Wśród kibiców panuje opinia, że po ewentualnej wygranej z Perugią, możecie awansować na drugie miejsce, wierzycie w to naprawdę?
"W porównaniu do kalendarza Romy i Cuneo czekają nas trochę luźniejsze mecze, niż te dwie drużyny, które spotykają się z najlepszymi zespołami w klasyfikacji. Mieliśmy trudne momenty, ale nie mamy zamiaru o tym myśleć, ponieważ przed meczem musimy się spokojnie skupić nad tym co prezentowaliśmy, i tym co umiemy robić najlepiej. Potem, na koniec sezonu, zweryfikujemy wszystko i zobaczymy, czy zdołaliśmy zapracować na dobrą pozycję, lepszą niż dotychczasowe czwarte miejsce."
/14.03.2008/